Wikipedysta:Mateusz piszczałka


Spis treści

Dane Osobowe

Modelarstwo


Modelarstwo to moje hobby.

Kategorie

Chorzów -



- moje miasto MÓJ KLUB.Chorzów jest bardzo ładny.

Brudnopis. RUCH CHORZÓW [[Stadion Śląski nawet po planowanej modernizacji będzie wyglądał jak moskiewskie Łużniki podczas olimpiady w 1980 roku. Dlatego trzeba znaleźć porządnego architekta, wyburzyć, co jest, i zbudować Śląski od nowa! Śląska oferta zorganizowania meczów Euro 2012 w Chorzowie była katastrofalna. Ówczesny marszałek Michał Czarski nie zrobił w tej sprawie nic, podobnie zresztą wojewoda Lechosław Jarzębski.

Prezydenci miast aglomeracji śląskiej także zlekceważyli sprawę. Na placu boju został tylko Marek Kopel z Chorzowa, który wysłał niezbędne dokumenty, bo skoro ma już u siebie stadion, to wypadało coś zrobić. Ale przez długi czas przygotowaniem oferty zajmował się w chorzowskim magistracie tylko jeden urzędnik (!). No i wyszło, jak wyszło. Mimo że mamy stadion, 4 mln mieszkańców, lotnisko i prawie gotową sieć dróg, to nasza oferta okazała się najgorsza w kraju.

Zburzmy ikonę

Najsłabszym punktem naszej oferty jest Stadion Śląski. Ma rację wojewoda Tomasz Pietrzykowski. - Jesteśmy w nieco gorszej sytuacji niż inne miasta w Polsce - mówi. - Naszego stadionu nie powiększymy ani nie przeniesiemy w inne miejsce. Niestety, na razie Śląski broni się tylko tym, że już jest.

Kiedy porównamy wirtualne na razie stadiony w Gdańsku czy w Warszawie z naszym, chce się płakać. Nasz jest archaiczny (dzisiaj nie buduje się już w nieckach), niefunkcjonalny (z górnych rzędów nic nie widać) i po prostu architektonicznie brzydki.

Niestety, kult Śląskiego okazał się jego zgubą. To tutaj grali Pele i Di Stefano, tu walczyliśmy z Anglią etc. Dla rzeszy kibiców i działaczy każdy kamień jest tutaj uświęcony potem naszych piłkarzy. Wieża jest kultowa, tor żużlowy dookoła murawy też. Dlatego wszystkie projekty przebudowy stadionu były przygotowywane tak, żeby właściwie nic nie zmienić. Na kolejne modernizacje wydano już, jak twierdzi Antoni Piechniczek, 250 mln zł i nadal jest katastrofalnie. Reprezentacja Polski nie chce już tu grać, zagraniczne gwiazdy rocka coraz częściej nas omijają.

Angielski stadion Wembley miał jeszcze większe tradycje niż Śląski i nie został z niego kamień na kamieniu. Na jego miejscu już niebawem powstanie supernowoczesny obiekt spełniający warunki XXI wieku. To samo zamierzają zrobić władze Warszawy ze Stadionem Dziesięciolecia.

Tymczasem u nas wciąż pudruje się pryszcz. Trudno, wyrzuciliśmy w błoto mnóstwo pieniędzy. Może sprawą powinna zainteresować się prokuratura. Ale nie możemy już topić w tę bezsensowną inwestycję kolejnych setek milionów! Przecież gołym okiem widać, że z tego, co jest, już nic nie da się zrobić. Nie pomogą zadaszenie, nowoczesne szatnie, sale konferencyjne. Śląski trzeba zrównać z ziemią, poszukać dobrego architekta i zacząć budowę nowego obiektu. Baltic Arena ma kosztować ok. 320 mln zł, wrocławski stadion ok. 400 mln zł. Zamiast wydawać jeszcze ponad 100 mln zł na Śląski, lepiej dołożyć 50 mln euro (które i tak częściowo da Unia Europejska) i rozpocząć wszystko od nowa.

To polski komitet organizacyjny wybrał Warszawę, Wrocław, Gdańsk i Poznań. Ale ostateczną decyzję, gdzie odbędą się mecze, i tak podejmie UEFA. Jeszcze nic straconego. Dla UEFA będą się liczyły stadion, bezpieczeństwo, drogi, infrastruktura. We wszystkich tych punktach jesteśmy dobrzy, z wyjątkiem stadionu. Trzeba się spieszyć. Jeśli potrafilibyśmy pokazać nowatorski projekt budowy nowego Stadionu Śląskiego, możemy powalczyć z Gdańskiem czy Poznaniem.

Promujmy mistrzostwa

Na zlecenie marszałka województwa trwają prace nad projektem promocji Śląska. Koncepcja jest taka: najpierw będziemy przekonywać mieszkańców regionu, że powinni być dumni z tego, że tu mieszkają, potem zaczniemy promować "śląskie ikony", czyli obiekty, które warto pokazać, i zachęcać Polaków do odwiedzania naszego regionu. Na końcu przyjdzie czas na promocję zagraniczną.

W sytuacji, kiedy mamy szansę na zorganizowanie Euro 2012 na Śląsku, zastanowiłbym się, czy nie powinniśmy elastycznie zareagować na to, co się dzieje, i już teraz zrobić potężną kampanię w Europie, żeby przekonać decydentów z UEFA do Śląska. To niepowtarzalna okazja. Jeśli nam się uda, szerokim strumieniem popłyną do nas miliardy złotych. Będziemy mogli wybudować nowy stadion, dokończyć budowę sieci dróg, wybudować nowoczesne hotele. Setki tysięcy turystów z całej Europy zaleją nasze miasta. A - jak wiadomo - kibice piłkarscy do oszczędnych nie należą.

Jeśli natomiast nie zdołamy wykorzystać tej szansy, to Wrocław, Gdańsk, Poznań, nie mówiąc już o Warszawie, przegonią nas o całe lata świetlne. Na nic się zda wówczas nawet najlepsza akcja promocyjna, bo region pogrąży się w marazmie na lata.

Przebudujmy Katowice

Zakopane starało się o organizację olimpiady zimowej, ale ponoć kandydatura przepadła po tym, jak członkowie Komitetu Olimpijskiego przejechali się "zakopianką". W naszym przypadku z podobną sytuacją będziemy mieć do czynienia, jeśli ktoś z UEFA zechce sprawdzić na dworcu kolejowym czy międzynarodowym autobusowym w Katowicach, czy jesteśmy w stanie przyjąć setki pociągów i autobusów z kibicami. Zapewne odwróci się na pięcie i tyle będziemy mieć z Euro 2012.

Dlatego bardzo ważną rzeczą będzie przekonanie oficjeli, że Katowice w ciągu pięciu lat zmienią się w stolicę metropolii. I oczywiście trzeba będzie te zmiany przeprowadzić. To zadanie przewyższające możliwości prezydenta Piotra Uszoka, dlatego powinien się w nie zaangażować Górnośląski Związek Metropolitalny. Trzeba wspólnie przeprowadzić projekt, który zaważy na losach nie tylko stolicy aglomeracji, ale całego regionu. Koncepcja przebudowy centrum Katowic jest już gotowa. Nie można jednak czekać dwa-trzy lata, żeby ruszyć z pracami. Jeśli mistrzostwa byłyby u nas, setki tysięcy kibiców musiałyby bawić się na placu budowy w centrum Katowic! Do tej pory wszystko musi być gotowe. Berlińczykom przebudowa miasta po upadku muru zajęła 10 lat. U nas skala jest na szczęście mniejsza, ale czasu też mamy mniej. Musimy ze wszystkim zdążyć w pięć lat. Zabierzmy się do roboty!]]


 Hotel Śląski to w pełni zmodernizowany obiekt tuż obok Narodowego Stadionu Śląskiego, znajdujący się w samym sercu największego w Polsce Parku Kultury i Wypoczynku. W bliskim sąsiedztwie Planetarium, Wesołego Miasteczka, ZOO, a także jedynej w Europie, najdłuższej nizinnej kolejki linowej. Lokalizacja hotelu w tej „oazie zieleni”, a jednocześnie przy głównej drodze powoduje, że komunikacja z wszystkimi miastami Śląska jest bardzo dogodna. 

Zakwaterowanie

 Hotel oferuje Państwu 74 miejsca noclegowe w pokojach 2 i 3-osobowych. Dysponuje również apartamentem i pokojem przystosowanym do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Wszystkie pokoje posiadają łazienkę, telefon i TV sat. 

Wyposażenie

 Do Państwa dyspozycji oddano saunę suchą, saunę parową, bicze wodne, jacuzzi a także bilard i piłkarzyki. Recepcja hotelowa służy Państwu pomocą całą dobę, można tu wysłać fax, skopiować dokumenty, tutaj też znajduje się sejf hotelowy i przechowalnia bagażu i niewielki sklepik. Na życzenie gości zapewniamy room service. Hotel posiada windę. Przed hotelem znajduje się obszerny parking wraz z miejscami parkingowymi dla autokarów, można też skorzystać z monitorowanego garażu. 

Wyżywienie

 Serdecznie zapraszamy do naszej hotelowej restauracji, gdzie oferujemy różnorodne dania kuchni śląskiej, polskiej i innych krajów. Zapewniamy profesjonalną obsługę bankietów, imprez okolicznościowych, spotkań biznesowych, szkoleń i konferencji. Zapraszamy również do naszego drink baru, gdzie można miło spędzić czas przy wybornym winie, czy też orzeźwiającym koktajlu. 

Możliwości konferencyjne

 Posiadamy trzy, zróżnicowane pod względem wielkości sale konferencyjne, wyposażone w rzutnik, ekran, flipchart, projektor multimedialny, profesjonalne nagłośnienie, sprzęt audio-video. Zapewniamy obsługę cateringową

Liczby i fakty: Województwo: śląskie Powierzchnia: 33,5 km² Liczba mieszkańców: 114 686

Zabytki – Teatr Rozrywki, Kościół św. Wawrzyńca na Górze Wyzwolenia, Kościół św. Barbary, Gmach Urzędu Pocztowego, Dawny ratusz Wielkich Hajduk

Historia: - pierwsze wzmianki o osadzie Zversov koło Bytomia datuje się na rok 1136 - po ataku Tatarów w 1257 r. książę Władysław Opolski i Raciborski przekazał wieś rycerzom, zwanym Bożogrobcami. Ich zadaniem było odbudowanie Chorzowa - w XIX w. na terenie obecnego miasta Chorzów istniały takie gminy i osiedla jak: Chorzów, Nowe Hajduki, Wielkie Hajduki, Maciejkowice und miasto Królewska Huta - w roku 1934 z miast Królewska Huta oraz Gmin Chorzów i Nowe Hajduki powstało miasto Chorzów - 1939 – do Chorzowa przyłączono gminę Wielkie Hajduki - dziś Chorzów składa się z Chorzowa Centrum (wcześniej Chorzów I), Chorzowa II, Chorzowa Starego (wcześniej Chorzów III) oraz Chorzowa Batory (wcześniej Chorzów IV) - 2005 – pierwsze rozmowy na temat możliwości połączenia Chorzowa z innymi miastami GOP


Stadion: Nazwa obiektu: Stadion Śląski Data otwarcia: 1956 Modernizacja zakończy się: 2010 Pojemność stadionu: 60 000 miejsc Mecze EURO 2012: faza grupowa Stadion będzie posiadał 150 miejsc przystosowanych dla kibiców niepełnosprawnych Jest takie miejsce w Polsce, które nazywane jest magicznym i szczęśliwym - ciekawe dla kogo ? Chyba już nie dla naszych piłkarzy... Dla kibiców chyba też nie, gdyż oglądanie miniaturek piłkarzy i kompletny brak akustyki, to chyba nie jest magia... Dla mnie ten stadion to zabytek, dlatego ta fotorelacja znalazła się na portalu turystycznym...

Fotografie wykonane podczas meczy Polska - Austria (3:2) - 3 IX 2005.

 20. kwietnia 1920 roku w Domu Związkowym w Wielkich Hajdukach podpisano akt, na mocy którego powstał Klub Sportowy Ruch Wielkie Hajduki! Jego pierwszym prezesem został nauczyciel z Klimzowca, Paweł Koppa. W składzie zarządu znalazło się dziewięciu założycieli, a byli to: wiceprezes Paweł Kiełbasa, sekretarz Bernard Skop, skarbnik Edward Supernok, kierownik sportowy Franciszek Bartoszek oraz Sylwester Golasz, Teofil Paczyński, Paweł Skop, Stanisław Sojka i Jakub Szweda. 
Wiele dyskusji wzbudził wybór nazwy klubu. Nawiązywała ona do ruchu narodowo-wyzwoleńczego jaki rodził się wtedy na Śląsku. Inicjatorem takiego określenia klubu z Wielkich Hajduk był Edward Supernok. Barwy klubowe, tj. białe i niebieskie, najprawdopodobniej wzięły się od tradycyjnych barw Górnego Śląska. Nie jest to jednak do końca potwierdzona informacja. 

Pierwszy, historyczny mecz piłkarze Ruchu rozegrali 3 maja 1920 roku z Orłem Józefowice. Niebiescy wygrali 3:1, a pierwszą bramkę w dziejach klubu zdobył Wiktor Prukop. Dwie kolejne bramki były autorstwa braci Jana i Józefa Bartoszków.

Latem 1922 roku piłkarze Ruchu, jako pierwszy śląski klub (!) wystartowali w finałach trzeciej edycji mistrzostw Polski. Na starcie niebiescy zmierzyli się przed własną publicznością z Cracovią Kraków. Spotkanie odbyło się na placu targowym w Hajdukach w sobotę, 29 lipca o godz. 17:00. Niebiescy w obecności 800 widzów w piątej minucie zdobywaja pierwszą bramkę na tym szczeblu rozgrywek! Autorem bramki został Maksymilian Koenig. Ten sam zawodnik również w 84 minucie, z rzutu karnego, zdobywa drugiego gola dla niebieskich. Na nic się to jednak zdaje, gdyż spotkanie wygrywa Cracovia aż 8:2! 

W 1927 roku Niebiescy przystąpili do grona twórców Ligi Polskiej - organizacji niezależnej od PZPN. Swój pierwszy mecz Ruch miał rozegrać u siebie. Niestety, niebiescy nie otrzymali zgody na rozgrywanie meczy "na hasioku". Powodem takiej decyzji były za małe wymiary boiska. Piłkarze Ruchu swoje pierwsze spotkanie rozegrali zatem w Katowicach z tamtejszym 1.FC, doznając sromotnej porażki 0:7! Pierwsze trafienie dla niebieskich padło dopiero w 3. kolejce. W meczu przeciwko ŁKS-owi (1:3) bramkę zdobył wówczas Józef Sobota.

Nie minęło sześć lat, a niebiescy sięgali już największych laurów! W latach 1933-1936 piłkarze Ruchu czterokrotnie zdobywają Mistrzostwo Polski! W międzyczasie powstaje nowy stadion, który do dzisiaj mieści się w Chorzowie przy ul. Cichej 6. W 1937 niebiescy "tylko" sięgają po brąz, by już rok później znów być na szczycie ligowej tabeli! To były złote lata dla Ruchu. W tym miejscu należy przywołać ojców tego wspaniałego sukcesu. Byli to m.in. Teodor Peterek, Eryk Tatuś, Sylwester Nowakowski, Jan Badura, Ernest Kubisz, Hubert Górka, Zygfryd Czempisz, Ewald Urban oraz dwaj wspaniali reprezentanci Polski - Ernest Wilimowski i Gerard Wodarz. Niestety wkrótce wybuch II Wojny Światowej uniemożliwił niebieskim dalsze zdobywanie sukcesów. Większość piłkarzy rozjechała się po świecie bronić Polskiego honoru. Wodarz osiadł później w Anglii, a Wilimowski przyjął obywatelstwo niemieckie. 

W niespełna miesiąc po przejściu frontu ożywił się ruch sportowy na Śląsku. 27 lutego 1945 roku w świetlicy klubu, pod trybunami stadionu, odbyło się "informacyjne zebranie działaczy byłego Ruchu". Wówczas wyłoniono "tymczasowy komitet sportowy". Natomiast walne zebranie członków odbudowującego się klubu zorganizowano 4 marca 1945 roku w kasynie hutniczym. Prezesem został Feliks Kurcz.

Pierwszy powojenny mecz niebiescy rozegrali 15 marca tego samego roku na "Kresach". Były to derby Chorzowa, w których Ruch zremisował z AKSem 2:2. W 1948 roku Ruch ponownie zajmuje szeregi ekstraklasy. Dwa lata później piłkarze z (obecnego już) Chorzowa zajmują drugie miejsce. Już rok później okazało się, że ten wyczyn nie był przypadkiem. W 1951 roku, pomimo zajęcia 6. miejsca w lidze, Ruch sięga po mistrzostwo Polski! Stało się tak z uwagi na to, iż przed sezonem PZPN ustalił, że drużyna, która zdobędzie Puchar Polski zyskuje miano mistrza kraju. Rok później zmieniono ten przepis, jednak Ruch i tym razem zdobył najwyższe trofeum, zajmując 1. miejsce w lidze. Wśród chorzowian apetyt rósł miarę jedzenia. Tym sposobem w 1953 roku, niebiescy po raz ósmy obejmowali mistrzostwo Polski. 

Należy również odnotować fakt, iż w tym czasie niezawodny Gerard Cieślik, dwukrotnie zdobywa koronę najlepszego strzelca ligi! Oprócz tego zawodnika, do tych sukcesów przyczynili się: Ryszard Wyrobek, Edward Szymkowiak, Henryk Bartyla, Jerzy Bomba, Franciszek Tim, Henryk Alszer, Jan Przecherka, Eugeniusz Kubicki, Ewald Cebula, Czesław Suszczyk, Ernest Pohl czy Hubert Pala.

W roku 1954 Mistrzostwo Polski zdobywa ościenny klub z Bytomia - Polonia. Wkrótce "do głosu" dochodzi także zespół zabrzańskiego Górnika, który jak się później okazało był największym rywalem Ruchu w wyścigu o mistrzowską koronę. Pierwsze spotkanie pomiędzy zabrzanami i chorzowianami miało miejsce 18 marca 1956 roku i zakończyło się wygraną Górnika 3:1. W 1959 roku karierę piłkarską kończy "superstrzelec" - Gerard Cieślik. Wydawało się wówczas, że ciężko będzie odnosić niebieskim kolejne sukcesy. Tymczasem w 1960 roku, mistrzostwo Polski po raz kolejny trafia w ręce zawodników Ruchu! Kolejne lata to zupełna dominacja Górnika Zabrze. 

W 1968 roku Ruch powraca na mistrzowski tron, a zasługi za ten sukces należą się m.in.: Bronisławowi Buli, Edwardowi Hermanowi, Antoniemu Piechniczkowi, Henrykowi Pietrkowi, Antoniemu Nieroba, Bernardowi Bemowi, Eugeniuszowi Faberowi, Zygmuntowi Maszczykowi, Eugeniuszowi Lerchowi, Janowi Rudnowowi, Józefowi Jandudzie oraz trenerowi Teodorowi Wieczorkowi.

Kolejne sukcesy przypadają na lata '70. We wrześniu 1972 roku trzej piłkarze Ruchu zdobyli złote medale olimpijskie - pierwsze w dziejach klubu. Joachim Marx, Zygmunt Maszczyk i Marian Ostafiński grali w drużynie, która podczas igrzysk olimpijskich w Monachium zajęła pierwsze miejsce. Po zatrudnieniu czechosłowackiego szkoleniowca - Michala Vicana- niebiescy znów zaczynają marsz w górę tabeli. Tym razem także na arenie międzynarodowej. Sukcesy w lidze przeplatały się ze zwycięstwami w rozgrywkach o Puchar UEFA. W latach 1973/74 niebiescy sięgają zatem po Mistrzostwo Polski, Puchar Polski oraz dochodzą do ćwierćfinału PUEFA. Dorobek niebieskich jest imponujący: Ruch z trzydziestu ligowych spotkań przegrał tylko trzy; z pięciu w Pucharze Polski żadnego; z ośmiu o Puchar Europejski - tylko cztery. Rok później niebiescy znów sięgają po koronę mistrza kraju i po raz kolejny odnoszą sukces w Europie (ćwierćfinał Pucharu Europy Mistrzów Krajowych)!

W roku 1979 niebiescy po raz trzynasty zdobywają najwyższe trofeum Polski. Przez wiele lat myślano, że pechowa trzynastka długo będzie ciążyć na niebieskich. W 1988 roku chorzowianie spadają z ekstraklasy. Jednak rok spędzony w II lidze wyszedł niebieskim na dobre. Piłkarze Ruchu , jako beniaminek zdobywają w 1989 roku kolejne mistrzostwo kraju! Zasługi tym razem należą się m.in. Mieczysławowi Szewczykowi, Leszkowi Wronie, Albinowi Wirze, Miłosławowi Bąkowi, Waldemarowi Fornalikowi, Ryszardowi Kołodziejczykowi, Krystianowi Szusterowi, Jackowi Chorzewskiemu, Józefowi Nowakowi, Waldemarowi Waleszczykowi i oczywiście Krzysztofowi Warzysze. 

Kolejne lata, to najsłabszy okres w historii Ruchu. W 1995 roku, kolejny spadek dla Ruchu. Ale i tym razem zaraz po banicji w II lidze nastąpił chwilowy zryw, jakim było zdobycie Pucharu Polski w 1996 roku. Tym samym niebiescy zyskali sobie prawo startu w Pucharze Zdobywców Pucharu. Kolejne zmagania na arenie międzynarodowej, to spotkania w ramach Pucharu Intertoto. Chorzowianie doszli aż do samego finału, przegrywając ostatecznie z FC Bologna, w efekcie czego zajęli 3 miejsce i zagrali w pucharze UEFA. W 1999 roku liczono na kolejnego mistrza Polski. Niestety, piłkarze Ruchu rundę wiosenną przespali i zajęli w efekcie 3. miejsce w lidze.

Robson | Na podstawie: Encyklopedia piłkarska "Fuji"

NOWOŚCI 

14.09.07 | Blue Girls | 11 zdjęć 14.09.07 | Vlepki | 1 edycja 09.09.07 | Vlepki | 4 edycje 22.08.07 | Blue Girls | 17 zdjęć 21.08.07 | Vlepki | 1 edycja



[WCZEŚNI] PIASTOWIE: Mieszko I ok.960-992 Bolesław I Chrobry 992-1025, król od 1025 Mieszko II 1025-34, król 1025-32 Bezprym 1031-32 Kazimierz I Odnowiciel 1034-58 Bolesław II Śmiały/Szczodry 1058-79, król od 1076 Władysław I Herman 1079-1102 Zbigniew, rządy z bratem 1102-07 Bolesław III Krzywousty 1102-38 KSIĄŻĘTA PIASTOWCY PANUJĄCY W KRAKOWIE - OKRES ROZBICIA DZIELNICOWEGO: Władysław II Wygnaniec 1138-46 Bolesław IV Kędzierzawy 1146-73 Mieszko III Stary 1173-77, 1194-1202 Kazimierz II Sprawiedliwy 1177-94 Leszek Biały 1194-1202, 1202-10, 1211-27 Władysław III Laskonogi 1202, 1228 Mieszko I Plątonogi 1210-11 Konrad I Mazowiecki 1229-32, 1241-43 Henryk I Brodaty 1232-38 Henryk II Pobożny 1238-41 Bolesław V Wstydliwy 1243-79 Leszek Czarny 1279-88 Henryk IV Prawy/Probus 1288-1290 Przemysł II 1290-91, król od 1295







Grafika:Zygmunt III Waza 2.jpg


Zygmunt III Waza urodziłsię w Szwecji 20 czerwca 1566 na zamku w Gripsholm. Zygmunt III Waza (1566 - 1632)

Urodził się 20 VI 1566 r., zmarł 25 IV 1632 r. Przyszły król Polski przyszedł na świat w chwili, gdy jego rodzice - Jan, książę szwedzki i Katarzyna Jagiellonka, córka Zygmunta I Starego - byli uwięzieni przez obłąkanego króla Szwecji, Eryka XIV, brata Jana. Los książęcej rodziny uległ zmianie w 1668 r., gdy możnowładcy szwedzcy obalili Eryka, a tron po nim objął ojciec Zygmunta, jako Jan III. Pomimo że od 1527 r. Szwecja była krajem, gdzie luteranizm był religią państwową, Zygmunt został wychowany w wierze katolickiej. Pozwoliło mu to ubiegać się o tron polski po śmierci Stefana Batorego. Za jego kandydaturą przemawiała możliwość zawarcia sojuszu Rzeczypospolitej i Szwecji przeciw Moskwie, a w perspektywie (po śmierci Jana III) połączenie obu krajów unią personalną. Nie bez znaczenia było też bliskie spokrewnienie Zygmunta Wazy z Jagiellonami oraz szansa na zajęcie części Inflant, znajdującej się pod zwierzchnictwem Szwecji - Estonii. W sierpniu 1587 r. na sejmie elekcyjnym doszło do rozszczepienia się elekcji. Nowymi królami okrzyknięto zarówno Zygmunta, jak i jego przeciwnika arcyksięcia austriackiego Maksymiliana Habsburga. Doszło do zawiązania konfederacji wiślickiej (za kandydaturą Zygmunta), mogielnickiej ("maksymilianistów") oraz rzeszowskiej (szlachty chcącej zachować neutralność w tym sporze). Gdy Zygmunt przez Gdańsk podążał do Krakowa na koronację, Maksymilian ze swymi wojskami wkroczył do Rzeczypospolitej wspierany przez swoich zwolenników. Janowi Zamoyskiemu, hetmanowi wielkiemu koronnemu, który był wierny księciu szwedzkiemu, udało się obronić Kraków przed wojskiem arcyksięcia, tak że 27 XII 1587 r. Zygmunt mógł zostać tam koronowany na króla polskiego. 24 I 1588 r. doszło do bratobójczej bitwy pod Byczyną. Jan Zamoyski rozbił tam wojska Austriaków i maksymilianistów. Zginęło trzy tysiące zwolenników kandydatury Maksymiliana, a on sam trafił do niewoli. Do uregulowania stosunków polsko-habsburskich doszło na mocy układu bytomsko-będzińskiego (9 III 1589 r.) i rokowań w Rewalu (IX 1589 r.). W myśl powziętych tam ustaleń Habsburgowie zobowiązali się nie wiązać sojuszami z Moskwą i nie wspierać ewentualnych rebeliantów przeciwnych rządom nowego króla. W zamian Zygmunt obiecał poślubić jedną z księżniczek habsburskich (uczynił to 31 V 1592 r., żeniąc się z Anną, córką arcyksięcia Karola Styryjskiego) oraz zwolnić Maksymiliana z niewoli. Zygmunt III dążył też do uspokojenia sytuacji w kraju. Służyć temu miało zwołanie sejmu pacyfikacyjnego (6 III - 23 IV 1589 r.). Jednakże do szlachty dotarły informacje, że Zygmunt rozważał podczas rokowań w Rewalu propozycję habsburską, aby zrzekł się tronu polskiego na rzecz któregoś z Habsburgów. Wiadomości te wywołały w Polsce falę oburzenia, wzmocnioną dodatkowo o oskarżenia Zygmunta o bezczynność w czasie tumultów religijnych w latach 1590-1591. W czasie tych rozruchów dochodziło do niszczenia zborów protestanckich przez rozfanatyzowany tłum. Na sejmie 1592 r., zwanym inkwizycyjnym, oskarżono króla o sprzeniewierzenie się paktom konwentom. Władcy jednak udało się odeprzeć te zarzuty. Na wieść o śmierci Jana III Zygmunt udał się do Szwecji, by objąć tamtejszy, dziedziczny tron (VI 1593 r.). Jego koronacja złączyła Rzeczypospolitą i Szwecję unią personalną. Unia ta realnie przetrwała jedynie kilka lat. Zygmunt rezydował przede wszystkim w Polsce. Umożliwiło to jego stryjowi, Karolowi Sudermańskiemu, na rozpoczęcie w 1598 r. rewolty przeciwko legalnemu władcy. Wojska królewskie w decydującej bitwie pod Linkoeping (25 IX 1598 r.) zostały doszczętnie rozbite, a Zygmunt musiał ratować się ucieczką do Polski. W VII 1599 r. Rigstag (szwedzki parlament) detronizował go. Zygmunt nie przyjął tego faktu do wiadomości, dalej tytułując się królem szwedzkim. Chcąc wciągnąć dotychczas niezaangażowanych w spór o koronę Polaków, Zygmunt na sejmie 1600 r. przekazał Polsce Estonię. Spowodowało to uwikłanie Rzeczypospolitej w ciągnący się sześć dziesięcioleci konflikt ze Szwecją. W 1596 r. doprowadził do zawarcia unii kościelnej pomiędzy Kościołem katolickim a prawosławnymi zamieszkującymi Rzeczypospolitą. Za przyjęcie dogmatów katolickich i prymatu papieża unitom zagwarantowano zachowanie własnej liturgii, kalendarza oraz potwierdzenie majątkowego stanu posiadania instytucji kościelnych. Wśród prawosławnych nastąpił rozłam. Część z nich, na czele z Konstantym Ostrogskim, odmówiła przystąpienia do unii (tzw. dysunici). Zygmunt III Waza zaangażował się w działalność kontrreformacyjną. Na dwa lata (1606-1608) rokosz sandomierski zdominował sprawy wewnętrzne w Rzeczypospolitej. Króla oskarżono ponownie o chęć wprowadzenia w Rzeczypospolitej absolutum dominium. Doszło do zawarcia porozumienia z częścią rokoszan (ugoda pod Janowcem), natomiast radykałowie dążący do obalenia króla zostali pokonani w bitwie pod Guzowem (6 VII 1607 r.). W 1611 r. sejm uchwalił przeniesienia lenna Prus Książęcych w wypadku wygaśnięcia pruskiej linii Hohenzollernów na linię brandenburską. Zygmunt nie zaangażował się w Dymitriady, widząc w nich jedynie groźbę rozpętania nowej wojny z Moskwą. Gdy jednak okazało się, że korzystając ze słabości Rosji można próbować rewindykować część utraconych ziem, sam ruszył na czele armii oblegać Smoleńsk. Propozycję bojarów moskiewskich, by na tronie carskim osadzić jego syna Władysława, odrzucił, ponieważ nie mógł zaakceptować warunku przejścia Władysława na prawosławie. Ze zmiennym szczęściem prowadził także wojny ze Szwecją i Turcją. Za jego panowania nasiliły się również powstania kozackie. Z dwu małżeństw (po śmierci Anny poślubił jej siostrę Katarzynę w 1605 r.) Zygmunt miał czterech synów, z których dwu (Władysław i Jan Kazimierz, zasiadło na tronie polskim. Król został pochowany w katedrze na Wawelu.


Portret Zygmunta III Wazy

 

Domki holenderskie, forniry, blaty, pokrycia dachowe, jak rzucić palenie